Sprzęt na wyprawę

nozOczywistą jest rzeczą, że sprzęt na każdą survivalową wyprawę musi być kompletowany od zera. Nie ma uniwersalnego zestawu, który sprawdzi się wszędzie, choć oczywiście są rzeczy mniej i bardziej potrzebne. Część z nich zebrana została na krótkiej liście poniżej.

Butla z gazem i palnik z iskrownikiem. Bez marnowania zapałek i szukania opału można zawsze zjeść coś ciepłego albo chociaż zagotować wodę. To już przejaw luksusu, ale jeśli się zmieści do plecaka, nie widzę powodu, żeby sobie tego luksusu odmówić (choć osobiście na wyprawy po Polsce bym tego nie zabierał).

Zimowy śpiwór. To już nie jest luksus, ale podstawa. Zamiast kupować zimowy i letni, zimowym wystarczy się po prostu nakryć albo się w nim nie zapinać i efekt jest podobny, a oszczędza się trochę grosza. Ciężar obu jest zbliżony.

NRC- jedna z nielicznych rzeczy, która może się przydać zawsze, choć nie o wszystkich sposobach jej wykorzystania pomyśleli producenci. Tak czy siak, folia życia jest niezbędna. Koniec. Kropka.

Kubek, menażka i niezbędnik. Można oczywiście zrezygnować z kubka albo menażki, ale naprawdę nie zajmują one wiele miejsca, a zabranie obu zapewnia dużo większą swobodę działania.

Latarka na dynamo. Zastąpić nią można latarki na baterie. Bardziej ekologiczna, a przy okazji mniej kłopotliwa, bo zawsze można doładować i nie ma problemu z kończącym się zapasem baterii.

Do tego należy dorzucić zapałki, krzesiwo, ewentualnie zapasową latarkę, na zimę rękawiczki z palcami, duży nóż i scyzoryk.

Oczywiście wedle uznania można wzbogacić swój plecak o aparat fotograficzny, nawigację, zewnętrzną baterię do telefonu albo ładowarkę słoneczną, wszystko to jednak są tylko dodatki, które tak naprawdę nie przydadzą się na wiele, a stanowią czasem spore obciążenie. Nikt zresztą nie powiedział, że na wyprawę survivalową w ogóle należy zabierać jakąkolwiek elektronikę. Osobiście uważam, że jeśli już to raczej aparat fotograficzny, a nie telefon, bo nie po to idę w las, żeby cały czas móc odbierać telefony.

Oczywiście zaraz pojawią się zarzuty, że to już jest bardziej turystyka niż survival, ale granice survivalu nakreśla każdy sobie sam według własnych wymagań, oczekiwań i możliwości, a poza tym survival i tak jest dziś formą turystyki, bo nikt nie jest przygotowany na wyprawę, kiedy zdarza się coś nieoczekiwanego.


Tagi: , ,

Submit a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *